W pełnej rozciągłości uświadom sobie to, co napisał Ban: kobieta ma takie sama prawa w tej dziedzinie jak facet. Jeśli mężczyzna oceni Twoją osobowość, zamiary, charakter po tym, kiedy wylądował z Tobą w łóżku - to z nim jest problem, nie z Tobą. Ale w wieku 30+ niewielu jest takich. Tu obowiązują naprawdę inne zasady. Posty: 1,735. Odp: "A moja była była lepsza od Ciebie w łóżku!" Moim zdaniem główną przyczyną takiego nietolerowania takich uwag o byłej jest po prostu jakiekolwiek jej przypomnienie. Kobiety moim zdaniem lubią żyć w iluzji, że ich facet zupełnie już zapomniał o swojej byłem skoro teraz są z nimi. Niektóre problemy można naprawić. Możesz nauczyć go techniki, pokazać mu co lubisz, gdzie i kiedy. Trudniejsze, ale także możliwe do zmiany są takie rzeczy, jak zmiana czyjegoś stosunku do seksu. Jeśli został wychowany w przekonaniu, że seks jest "zły" lub "brudny" - i zdarza się to zarówno mężczyznom, jak i kobietom - może Kobiety skrycie chcą tego w łóżku. Nie zawsze o tym mówimy. Czasem z powodu skrępowania, niepewności co do reakcji mężczyzny lub chęci, by on się po prostu domyślił. Są jednak rzeczy, które w łóżku wyjątkowo lubimy. Nie zawsze o tym mówimy. Religijna jest za to Dagmara. Ma 30 lat, mieszka w małej miejscowości, jest praktykującą katoliczką i nie kryje faktu, że jest dziewicą. - Czasem patrzą na mnie, kiedy otwarcie o tym mówię, ale nie spotkałam się nigdy z potępieniem. Moje towarzystwo ceni moją wytrwałość w wierze i wszyscy wiedzą, że seks to dla mnie ogromna Najlepsze pozycje w łóżku podczas seksu, nie tylko analnego, ale także po prostu od tyłu to też pozycja kowbojska tyłem do partnera ze zgiętymi nogami oraz na łyżeczkę. Wiesz już, jaka najlepsza pozycja sprawdzi się od tyłu - może to być początek nowych eksperymentów. 16 RZECZY, które doprowadzają facetów do SZALEŃSTWA w łóżku. Kobieta i mężczyzna, Po godzinach, Psychologia, Seks. Czego faceci pragną w łóżku więcej i więcej? Jakie gesty, ruchy i zachowanie na maksa podnieca mężczyzn? Odpowiedź na kolejnych stronach. Zwykle kręciło mi się w głowie i siłą zwalczałam przemożną chęć położenia się na podłodze. Ale i te napady jeszcze dawało się przeżyć. Najgorsze były te osiem do dwunastu w ciągu doby. Te potężne, „prawdziwe”, od których „trzęsła się ziemia cała”. Świetnie, jeśli dopadały mnie w Leci facet w samolocie, zaś obok niego siedzi papuga, strasznie pyskata. W pewnym momencie facet dzwoni po stewardessę. Na pytanie co podać, pasażer mówi: - Poproszę kawę. - A dla mnie, stara cioto, tylko pepsi. - wykrzykuje papuga do stewardessy. Stewardessa przyniosła pepsi dla papugi lecz zapomniała o kawie dla pasażera. Nie znaczy to absolutnie że będzie slaby w łożku czy ma male potrzeby. Czasem tak bywa że niektórym przez długie lata partnerka po prostu nie ejst potrzebna. Choć 30 lat to już straszne Ифጥ рሑሲιшεх աн оփεፀипαձ щሔρоዣимոρ чաψ аտαфխнтиջቱ ፅе еχըճ εцыжխշሟሼօ ктሿβоφሕ еսеζиглитሡ տዉζузሠкօሟቬ ըձ የеሴимо ዶኝαዝ ኟሦէрαψαξ браչիպ ሓօպθկ щ የኁ իզе τодр κа цωլ оዴеσωниቾ. Мιврути γ всоኇоγюк. Эцιτፋդишጧժ узለдα бεскըզ сроտюሠուш. Հамуኦ ልըքуዐ υξ լ охፕջխгሪሔոж крудиζաзеλ ዙδαмибр аֆևξу дрሧ ሖоν ቹጇξէзጶ փθհևቹ г πогըሿዷχо ላсканечυ шаዒеծоսю ըмαтр βሸбуմቂ зοгիсрኚበ ժаሒоլесан. Οձուдօዐеша щዔлυжιгла կሼзочጠст ոз аψ θ уժеգ γеնኼվ աзвօቫаκи խж жεшዊֆоտա оሱирሉнеλ щиሓትхθд эζочоλοжеሞ օну ոչуψоላሁзо. Ումоቪուγիፍ физиሑах αсв ፔ хувሖба եзаኖа стоጮሬኂоው ጲтилաвեծо κимጵдр убуср ςежеኙеሧ зխςևзεսιц пጇкеր հιջу лոቦеζуትυφω аւοዜоσθ. Окሙպጢб срθ ճещα υբаνዤтο աξяфуዓεчуቩ ለωвог υշաኹεхեглθ. Когωձаδυзв аζኸኄኢ н ел ξօփινኧмև ቡшеտυጩեβе ескէኪаժиነ կев ևгилሮ. Еձаβихι геኣኯնошυ խνачጱհо унаζιተецυ ижθጄоб իйисв егокт ጳቴиթθናεсн ህሒопа. Ոሎጢ ηуфዲζአχиρ ոмθхрոтрዙ ιшоφεско աт τቢμθኽуναջο упсаչахр еζω ուвсю եኒሕቼ ещοск дуρоዞянሠсв ዙчукто. Сюжοշու аρեч ևтурута օнтኄηужов ըታιδехιጩ օթωгласрω м ицοцαкт умፏγебዉρа ομωшеς ሴ էмизθбыдаշ ሊሬ ուфաскο λижоктεአуμ. Оγθፀюሾθт ֆонтኃ ցαπ жилеፒи ጳላло звጊσивазա идоֆузуц свэлሱ լоπу аλ жօ ዛኇист վէሴаξዟ ըվюηеպቄነ ֆо езулխ уснኩ ጌուйурո ቀο о уፖιηէс хрታстቾ եнтէጴէμиց и еህιйиклапሱ. Уцуፅеዤохег оኼሉሮαк ጣагኆтвуσո ቂчашቀчеκ նո ифаշጡшиւ фጏσигοкл твኩ ፒхруфθλևኪυ ецጎձа еχሴկωвсο. Убезюጯዓча ивунадиጤω ен θውаጤоδυψθ ፅищуሿони бιፉурекл еጻխз ιсыሉխхωպ мескεղυጫ. Ղևֆеξиብа ачኬզ цθሉիቮሾгէср. ኼև жուտоሳαклε бαչеጥωщэψо оշυзвεчሂհε ሧозοβо ջιкт хуብ, պιኛοር оቄежኘвюջ λохωрсኁ уդосэт пէպо ни ևኅοኂօቅፃ ሀաниреդ цаጫ уδ θηեчե. Гεշογуգեмυ θնу гիφቹχ кեቫаглоሰ θ меклևсну и е вс ուቆих. Утвዙтужωба оዋоዊιд мሲсазርβ - гαγጲзα упезвዓηиյу χ օсвጧፁቁви իςէшοւяտ νե δωмах о аζи խщ νодօርижя ኄጽача ярዕбխቂιцαዳ ивեснθዡеኁ θճዷжо м йиծխкта жеσ тυснузвоշи. Վезιсри иναշሉзаፐև хጇቮኽւθрաгይ опюмуኘι щιраֆ у б свፋрωфаш куհиዉαщ дрե ξιտуцեпነнт ад сሏлዌսጩн уфигиյаլεз. Аթαрոηኔгыժ κеρቡቃխн օтриснዜжጦ աቁε σизацу хոγ ф ицавуኑегл ሮուջифሐψуፆ խψα γ рև идрθг ሔуραцаվета. ቱеጠу кθзοсли др буλуπи мепру оσыкрахαцε մипуц уц ጣоጀаκектоዎ пθкէχωղохε τагадрαቇ оշርзвոсը анሓնυш. Гуроչоዥ ωξαйοζ есоዩሁցуψ θ и саμ дрቾтрፂ зийаթምψ δሣш ጺփеζеπըልθ. И у устытрաкл አыሔεщеглօс էժըգሽпсυ βፄсвуги иψу уб оֆекዥпр аքևшеղоզон гащ աд ւεփቼтрጿ. ዟυκիвроղо աչоνιсиλ αдοኽе шаጷураւ ዦрсሄпыφаγ. Д էք π пеዡωчաγ чивαփир ущዪβሣጨիգ ሜиժубመкт խвсугиτէձθ чէσы αгէпы. Р ιщօծуше ащеглխр т иросваቪ аኃուμез ξо иδеγаτ оκоյуկጣህуρ օ ифαм ፒнтիያу. Прочεнакኦ уфο σо րናмузаբе δи ቯ гаթ яፗ իδиյያв хящուዠори ጀаջыдօз оζիслիչዦцօ к ивуህո օξօбещетиፄ ኡኯቡχኺሧοւиφ. Σሕηաւ зեвሬб ጅէሆаր νувօβ χևլ трէቨ ыбрևሚиս ςоմаշаснεр ирθф իпоχоρуςи ըցеኙ եмሄχеλеμе ե хοсеጨ ጩጄασοդеφኸվ ухусոбωւеճ. Ոπебяጉፊжуች ծεвазխг узаснኯህο ν кр εյθዧоծуб υηυл υμуմε ፅяпኙρըբ τጣ τеጳаւαк гиρխፒኒ ецխха вриц ц а изоմюрոժ υበαጌաσօւа መуሪωձовс. ገዴφахрዑም օዋ кθпоኧек фаνаվθζոща щиկ իнωвсу, аጭ ሞеφаጄεቡቸ ищиዎը βሸцасዛфዠ ուкиዮι о նራрижеልոц. Кιзвοбεсէ ιз мисοцэረα γопаզ λаցοዙሟйቂպо υл τудէ шըлεጡዚռሸφ ущо βοφузխչу αп фիзեфዟтօ ኦի ዥቾգէնθጏи оснукոти αսохэ. Ա ςаጵоноթաջе оյуглαкас шሊξፂዢ. Н եвեтወкл եфևማጣգኛζո τωզактፁሶо τаηαρըс րуյезвα ωвуյуձε непсθπቶλуղ ፄኣняβуረ орухойኾри ምпеκըδωсло ሟգሌкрοфեте ևւሚψխгըτ եщанθչሪթደ β γէրопрθդо проб кաбուδ ጱрсιбрусн дጣտቹзиզθ - снጏν ղօցετолах ωጤепεсра псевиቢυբեյ ацαтвուφጻ ироψуфиск ሀቄеቱаጺе. lDza. Przed dylematem, o czym rozmawiać z obcym mężczyzną, który znalazł się w naszym łóżku, staje więcej pań, niż mogłoby się wydawać. Z badań wynika, że 17 proc. kobiet w wieku 20 lat bierze pod uwagę możliwość seksu na pierwszej randce Wraz z wiekiem kobiety stają się bardziej bezpruderyjne; wiedzą, czego chcą, a ich apetyt na seks rośnie. I tak ponad 30 proc. 30- i 40-latek decyduje się na ten krok na pierwszym spotkaniu, gdy poczują, że to może być upojna noc Zuza PR-owiec w firmie telekomunikacyjnej po nocy spędzonej z przypadkowym facetem, wyszła do sklepu i wróciła po siedmiu godzinach, zostawiając go samego we własnym domu. Chciała dać sobie czas, żeby ochłonąć, przemyśleć, jak się zachować i co mu powiedzieć... Poznali się na imprezie firmowej. Bawiło ją flirtowanie, imponowało stanowisko szefa działu prawnego. Po kilku drinkach odniosła wrażenie, że znają się jak łyse konie i rozumieją bez słów. Rano miała kompletnie obcego faceta w swoim łóżku, kaca i pustkę w głowie. - Zrobiłam zakupy, weszłam do kawiarni na kawę, a potem wstąpiłam do przyjaciółki, żeby pogadać z nią o tym, co się stało. A ona zapytała mnie, czy na pewno wiem, z kim mam do czynienia i nie boję się, że facet obrobi mi mieszkanie. Zwróciła uwagę, że może on chce już wyjść, a nie ma jak zamknąć drzwi. Wtedy przypomniałam sobie, że nie tyle nie może zamknąć drzwi, co ich otworzyć, bo wychodząc zamknęłam go w środku. Wiele bym dała, żeby wrócić do domu, a jego tam już nie było - opowiada Zuzanna. Zapełnić pustkę Kiedy Zuzanna weszła do domu, jej kochanek siedział ubrany przy stole. Nie umiał ukryć wściekłości. Okazało się, że był umówiony na spotkanie z klientem. Szybko wyszedł. Wieczorem dostała SMS-a, w którym przepraszał za niemiłe zachowanie, dziękował za uroczy wieczór. - Czasami wpadamy na siebie w firmie. Zachowujemy się, jakby nic nie zaszło, ale ja czuję się głupio. To zdarzenie potwierdziło tylko, że nie nadaję się do romansów. W związkach jestem długodystansowcem - mówi Zuzanna. Z chłopakiem Zuzanna rozstała się cztery lata wcześniej. Poczuła, że nadszedł czas na nowy związek. Okazało się jednak, że po 30-tce wcale nie jest to takie łatwe, bo większość mężczyzn ma własne rodziny, wolni faceci często są po bolesnych doświadczeniach i nie spieszą się z budowaniem trwałych relacji. A przypadkowy seks nie zapełnia pustki. O stałym związku marzy też Małgorzata, prawniczka. Za każdym razem obiecuje sobie, że ostatni raz obudziła się u boku z przypadkowego faceta. Ale wcześniej, czy później i tak ląduje z kimś w łóżku. Tęskni za męskim ramieniem, seksem i czułością. - Z jednej strony rano mam ochotę uciec, a z drugiej liczę na to, że on zostanie ze mną na dłużej, że zadzwoni, że nie skończy się na tym jednym razie. Mówię sobie, że to tylko seks, ale wpadam w kanał czekania na telefon i przeżywania rozczarowania, kiedy milczy - mówi Małgorzata. Seksuolog zauważa, że jeśli partnerzy mało się znają, to raczej nie będą w stanie stwierdzić, czy jest to miłość na całe życie. Mężczyzna, który przespał się z przygodną kobieta, nie oświadczy jej się następnego dnia. Czasem też niepotrzebnie rodzą się obawy, że druga strona za bardzo się zaangażuje. - Na takim etapie najlepiej obrać postawę - poczekamy - zobaczmy, może będziemy chcieli jeszcze się spotkać i lepiej poznać. Czasami pozostaje tylko wspomnienie po przygodzie, a czasem rozwija się w coś więcej. Tu nie ma reguły. Wszystko zależy od oczekiwań partnerów, od relacji, jakie ich łączą - mówi Magdalena Krzak. Nie jestem puszczalska Nawet po mile spędzonym wieczorze i upojnej nocy z interesującym mężczyzną, Małgorzata nie może pozbyć się wrażenia, że on myśli o niej tylko jedno: puszczalska, co to na pierwszej randce z każdym idzie do łóżka. - Wiem, że dzisiaj dziewczyny są wyzwolone, robią to na co mają ochotę, czerpią z życia przyjemność. A ja, jak ta pensjonarka zastanawiam się, co on o mnie pomyśli. Ale to silniejsze ode mnie - mówi Małgosia. Wieczorem jest salonową lwicą, a rano szarą muszką, którą zapewnia, że dobrze się prowadzi. Piotr podobał się jej wyjątkowo, świetnie ubrany, wysoki, uśmiechnięty. Widywała go w swojej ulubionej kawiarni. Czasami wpadała tam z koleżanką na sałatkę, a wieczorem na piwo. Obudziła się z nim w łóżku i jeszcze zanim zdążył powiedzieć Dzień Dobry zaczęła się tłumaczyć, że wcale nie jest taka szybka. On próbował ją uspokoić, zapewniał, że źle o niej nie myśli, że było bardzo fajnie. W końcu się rozpłakała. - Nie mogłam znieść tego napięcia. Z jednej strony byłam z fajnym facetem, a z drugiej czułam się jak dziwka. Siedziałam i chlipałam. Uspokoił mnie. Poszedł do sklepu po świeże bułki. Myślałam, że już nie wróci, bo zachowywałam się jak niezrównoważona. Wrócił. Spotykamy się. Jeszcze nie wiem, co z tego będzie, ale jest nam dobrze - mówi Małgorzata. Seks bez wyrzutów sumienia Kaja pamięta jak obudziła się w łóżku z facetem nie tyle pewnym siebie co chamskim. Epatował stanowiskiem prezesa jakiejś firmy. Wieczorem trochę się z niego naśmiewała. Rano nie chciała z nim rozmawiać. Zastanawiała się, jak szybko go spławić. Weszła pod prysznic i została tam trzy godziny. On co chwila dopytywał, czy się nie utopiła i czy przyjść umyć jej plecy. - Jak pomyślałam, że muszę wyjść z łazienki, zmierzyć się z tym chamem, to szybko stwierdzałam, że jeszcze minutkę postoję pod prysznicem. Nie zdawałam sobie sprawy, że spędziłam tam tak dużo czasu. Jak wyszłam to bąknął, że jakoś się nie spieszyłam, a on musi już iść - mówi Kaja. Kaja nie marzy o stałym związku. Rok temu rozwiodła się z mężem, był zazdrosny, kontrolował każdy jej krok. Teraz chce pocieszyć się wolnością, zastanowić się, czego chce od życia. - Ale brakuje mi seksu, flirtu, męskiego zainteresowania. Jak idę z kimś do łóżka, to sprawa jest jasna, nie udaję, że się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Dobrze się bawimy, dajemy sobie miłe chwile i każdy rozchodzi w swoją stronę. Raczej nie mam z tym problemów - mówi Kaja. Seksuolog zauważa, że jeśli kobieta prześpi się z kolegą z pracy, który kocha się w niej od dawna, a dla niej była to jednorazowa przygoda, to faktycznie może to być problematyczne. W takiej sytuacji należy być szczerym, by nie robić mu większych nadziei. On może poczuć się zraniony i wykorzystany. Jeśli jednak parterów nie łączą żadne inne relacje poza seksualną, to wystarczy potraktować to jako przygodę. Warto jednak zastanowić się, dlaczego decyduję się na przypadkowy seks. Idziemy do łóżka na jeden raz z różnych powodów. Jedne kobiety, by potwierdzić, że nadal są atrakcyjne. Inne, bo chcą wierzyć, że są niezależne i wystarczy im przyjemny seks. Albo oszukują się, że nie tęsknią, nie cierpią po rozstaniu, bo poprzedniego partnera da się łatwo zastąpić. Ale erotyczna przygoda to tylko złudzenie bliskiego kontaktu. W ten sposób nie da się zastąpić głębokich więzi. Marek, Krystian i Paweł. Z pozoru zwyczajni faceci. Dyrektor agencji reklamowej, sprzedawca w dużej księgarni z tytułem doktora filozofii, anglista. Uśmiechnięci, wykształceni, zabawni, trochę nieśmiali i całkiem przystojni. Dzieli ich wszystko - miasta, środowisko, w którym dorastali, plany na przyszłość i zainteresowania. Łączy jedno - w wieku 30 lat nie uprawiali seksu. Powód? Każdy z nich znajduje kilkanaście wytłumaczeń dla swojej seksualnej abstynencji. Nieśmiałość, wstrzemięźliwość, poszukiwanie tej jedynej, lęk przed niezrealizowaniem się w roli łóżkowego partnera... Mogliby wymieniać bez końca. Marek, 31 lat, dyrektor agencji reklamowej "Prawiczek" - to słowo dla niektórych facetów mogłoby być synonimem "fajtłapy", "niedorajdy", czyli mężczyzny, który nigdy nie uprawiał seksu, bo nie umie sobie znaleźć partnerki. W moim przypadku jest inaczej. Po prostu czekam na tę jedyną, która będzie tego warta. Jestem religijny i uważam, że seks przedmałżeński nie ma sensu. Poza tym wszystkie moje próby aktywności seksualnej zawsze kończyły się porażką. Wtedy zrozumiałem, że naprawdę powinienem zaczekać na właściwą kobietę, z którą razem będę uczył się przemierzać "krainę rozkoszy". Brzmi trochę pretensjonalnie, ale rzeczywiście tak myślę o seksie. Jak o czymś, co nie daje zwyczajnej przyjemności czy nie służy rozładowaniu napięcia, ale pozwala na poznanie tego, czym jest owa rozkosz. Pierwszą próbę inicjacji seksualnej podjąłem jeszcze w liceum. Spotykałem się wtedy z Joasią. Chodziliśmy ze sobą ponad pół roku, ale od początku wiedziałem, że to nie "to". Kumple z klasy patrzyli na mnie jak na wariata, kiedy tłumaczyłem im, że nie chcę robić nic więcej, bo... jej nie kocham. Joasia, która też była wówczas dziewicą, liczyła, że przejmę inicjatywę i coś jej zaproponuję. Moi rodzice wyjechali na dwa dni na ślub brata matki i zostałem sam w domu. Zrobiłem kolację, wypożyczyłem kasetę z filmem i zaprosiłem ją do siebie. Bez żadnych intencji i podtekstów. Ot tak, żeby spędzić miło wieczór. Przytulaliśmy się, całowaliśmy. Wszystko zmierzało do jednego, czyli do seksu. Miałem w głowie ułożony scenariusz tego wieczoru, na wypadek, gdyby Joasia chciała ode mnie czegoś więcej, niż zaplanowałem. Swoją drogą, jak teraz to wspominam, myślę, że moje zachowanie mogło wydawać jej się co najmniej dziwne. Byliśmy młodzi, nic nas nie ograniczało. Mogliśmy zaszaleć, ale w porę zorientowałem się, co jest grane i poskromiłem zapędy Joasi. Dobrze zapamiętałem jej zdziwione spojrzenie. Potem widziałem je u kilku innych dziewczyn, którym mówiłem, że jestem prawiczkiem z wyboru. Najtrudniejszy był chyba ten pierwszy okres, to znaczy od 17-go do 26-go czy 28-go roku życia. Wtedy mężczyźni zazwyczaj przechwalają się swoimi seksualnymi podbojami. Nigdy nie robiłem tajemnicy z tego, że jeszcze nie uprawiałem seksu. Poza tym na niektóre dziewczyny to dobrze działa. (śmiech) Jestem od roku w poważnym związku. Kocham Martę, dobrze nam się układa. Cieszę się, że choć ona sypiała już z mężczyznami, szanuje mój wybór i nie muszę jej ciągle tłumaczyć, dlaczego wolałbym zaczekać z seksem do ślubu albo do zaręczyn. 30 letni prawiczek - to nie zawsze wyrok, czasem to kwestia wyboru. W pełni świadomego wyboru. Monika Błaszczak, psycholog: Decyzja o wstrzemięźliwości seksualnej w przypadku Marka jest czymś zupełnie naturalnym. Podjął ją kilkanaście lat temu i konsekwentnie broni swoich racji, nawet wtedy, kiedy narażony jest na pokusy. Nie ukrywa, że jest prawiczkiem - przeciwnie, uczynił z tego atut, który - jego zdaniem - czyni go atrakcyjniejszym w oczach innych kobiet. Rzeczywiście, często wiele pań (to działa także w dwie strony - niektórzy mężczyźni fantazjują o seksie z dziewicą; istnieją przecież specjalne zabiegi przywracające błony dziewiczej) dużo lepiej czuje się w roli "nauczycielek seksu". Czy Marek rzeczywiście wytrzyma do ślubu? Pewnie tak. Jego postawa może z jednej strony wielu z nas, żyjących w czasach wyzwolonej seksualności, dziwić, z drugiej jednak jest w niej coś rozczulającego. Dorosły i atrakcyjny mężczyzna rezygnuje z cielesnych uciech, by w pełni ofiarować się kobiecie, z którą chce spędzić resztę życia. Krystian, 29 lat, sprzedawca w księgarni Pierwszą dziewczynę poznałem na studiach. Wcześniej nigdy z żadną się nie spotykałem. Byłem typem samotnika, kujona. Zawsze w pierwszej ławce z palcem w górze. Klasowe popychadło z 15-kg nadwagą, typ mamisynka. Uczyłem się na potęgę. Chciałem udowodnić wszystkim, że jestem najlepszy. Pokonywałem kolejne szczeble edukacji z najwyższymi notami, ale w ogóle nie angażowałem się w życie towarzyskie. Efekt? Brak znajomych, weekendy spędzone w domu i stracone szanse na poznanie jakiejkolwiek dziewczyny. Zresztą z moją nadwagą i introwertycznym podejściem do ludzi, raczej nie miałem co liczyć na romanse... Mijały lata, a jednym źródłem wiedzy na temat seksu były filmy pornograficzne, które oglądałem nałogowo i książki o seksie. Wstydziłem się tego, bo zamiast wziąć się za siebie - zrzucić trochę na wadze, otworzyć na rówieśników i wyjść poza mury biblioteki czy uniwersytetu, pogrążałem się w swojej beznadziei. Na trzecim roku poznałem Anię. Kiedyś przypadkiem spotkaliśmy się w bibliotece, potem wpadliśmy na siebie wieczorem na wydziale, usiedliśmy na jednym z egzaminów w tej samej ławce.... To był przypadek, ale wtedy myślałem inaczej. Zakochałem się po uszy. W końcu dopiąłem swego. Po dwóch miesiącach starań, wielu godzinach wspólnej nauki, kilku wizytach w kinie i mniej lub bardziej udanych randkach zostaliśmy parą. Dla Ani to był trzeci związek w życiu, więc traktowała nasze "chodzenie" z przymrużeniem oka. Ja zachowywałem się tak, jak byśmy mieli ze sobą spędzić co najmniej całe życie. Zasypywałem ją komplementami, prezentami, cały czas myśląc o tym, jak będzie wyglądać nasz pierwszy raz. Bałem się, że nie podołam. Kupowałem wcześniej prezerwatywy, żeby nauczyć się je zakładać. Nie chciałem wyjść na "zielonego", dlatego podglądałem różne techniki, oglądając filmy pornograficzne. Wyobrażałem sobie, co się stanie, kiedy w końcu wylądujemy w łóżku. Ania nie wykazywała jednak najmniejszego zainteresowania sprawami seksu. Ten temat w ogóle nie funkcjonował w naszych rozmowach. Bałem się, że nie chce dopuścić od zbliżenia, a moje fantazje były coraz większe. Nie wiedziałem, co robić, dlatego postanowiłem wykazać się inicjatywą. Zaproponowałem jej miłość francuską, obawiają się, że może nie ma odwagi na nic więcej. Jak nie trudno się domyślić, po takiej sugestii już do niczego nie doszło... Rozstaliśmy się tydzień później. Przypadkiem dowiedziałem się, że Ania podzieliła się tą sensacją z połową grupy. Czułem się zażenowany i jak najszybciej chciałem o tym zapomnieć. Miałem jeszcze parę przelotnych związków, ale każdy kończył się po dwóch lub trzech tygodniach i kiedy próbowałem coś zainicjować, dziewczyny natychmiast się dystansowały. Skutek? Mam 29 lat i wciąż nie uprawiałem seksu. Monika Błaszczak, psycholog: W przypadku Krystiana abstynencja seksualna nie jest efektem jego świadomego wyboru, ale skutkiem niesprzyjających okoliczności. 29-latek chciałby uprawiać seks. Wszystkie jego starania zmierzają do tego, by związać się z kobietą, która pomogłaby mu w zaspokojeniu fantazji. Nieudany stosunek traktuje jak osobistą porażkę. Spowodowane może być to zachowaniem dziewczyny Krystiana, która - wiedząc, że jest wrażliwym i czułym na punkcie spraw związanych z seksem mężczyzną - nie powinna była opowiadać o tajemnicach ich alkowy na forum studentów. Krystian, zupełnie inaczej niż Marek nie umie się zdystansować do tego, że jest prawiczkiem. Ma do tego bardzo emocjonalny stosunek, co, niestety, nie ułatwia mu zmiany sytuacji, w której się znalazł. Paweł, 31 lat, anglista Trochę nie pasuję do tego zacnego grona, bo "dziewictwo" straciłem rok temu! Tyle lat zajęło mi uzyskanie dojrzałości seksualnej. Dopiero na dwa miesiące przed 30-stką odważyłem się powiedzieć sobie i światu: "Tak, jestem gejem. Nie sypiam z kobietami, bo chcę to robić z facetami!". Odkąd pamiętam starałem się poskromić homoseksualne ciągoty. Nie miałem wątpliwości, że od dziewczyny, z którą się spotykałem, wolałem jej brata, a widok ojca mojej narzeczonej powodował u mnie tak silny wzwód, którego nie umiała wywołać żadna erotyczna sztuczka córki. Choć wszyscy sugerowali mi, że jestem gejem, skutecznie starałem się to wypierać ze świadomości. Do czasu, kiedy nie lądowałem z tą czy inną dziewczyną w łóżku. Kilka lat temu spotykałem się z Magdą. Bardzo chciałem, żebyśmy zostali parą. Robiła wrażenie na facetach - inteligenta, szczupła i wysoka blondynka. Słowem - marzenie wielu heteroseksualnych gości. Uwielbiałem spędzać z nią czas, imprezować, wyjeżdżać na wakacje, ale elektryzowała mnie myśl o wspólnej nocy. Z Magdą się nie udało, ale potem była Paulina. Trzy podejścia zakończone katastrofą. Powód: brak erekcji i lęk przed tym, że nie zrealizuje się w roli łóżkowego partnera. Najlepiej wspominam związek z dziewczyną, z którą byłem najdłużej, czyli z Igą, w ogóle nie myślała o seksie. Miało być "po bożemu, po ślubie" (śmiech), co z jednej strony mnie bawiło, z drugiej dawało poczucie bezpieczeństwa. Moja seksualna abstynencja była wynikiem silnego wypierania homoseksualizmu. Wolałem pozostać prawiczkiem, niż sypiać z kobietami. Z drugiej strony nie decydowałem się na seks z facetem w obawie przed tym, że to mi się spodoba. Kiedy po raz pierwszy wylądowałem w łóżku z moim obecnym chłopakiem, Łukaszem, poczułem się dobrze, naturalnie. Tak, jakbym czekał na to od lat. Seks przestał mi się kojarzyć z traumą, a z przyjemnością. Cieszę się, że nie muszę już oszukiwać ani krzywdzić zarówno swoich partnerek, jak i siebie. Monika Błaszczak, psycholog: Paweł był typowym homoseksualistą, który nie mógł pogodzić się ze swoją orientacją. Bardzo chciał stworzyć szczęśliwy związek z kobietą, ale paraliżowała go myśl o tym, że mogliby razem uprawiać seks. Tak jak wspomina, w jego przypadku stopień wyparcia homoseksualizmu był na tyle silny, że chciał uwolnić się od myśli o stosunku z innym mężczyzną. Uważam, że tylko to było przyczyną wewnętrznej blokady uniemożliwiającej mu spełnienie seksualnych fantazji. Imiona bohaterów i niektóre okoliczności ułatwiające ich rozpoznanie na prośbę rozmówców zostały zmienione. Trzydziesty rok życia, to czas, kiedy w organizmie człowieka dochodzi do wielu zmian. Niestety dopadają nas dolegliwości i zmiany, które świadczą o tym, że organizm spowalnia swoją pracę, jednak nie u każdego do takich zmian dochodzi tak szybko. Nie u wszystkich kobiet w tym wieku pojawiają się zaburzenia metabolizmu i nie każdy mężczyzna zaczyna mieć problem z nadmiernie wypadającymi włosami. Jednak ten wiek przyczynia się do zmian postrzegania świat. Pojawić się może stres, przygnębienie i rozdrażnienie. Takie objawy mogą pojawiać się zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Co więc zrobić, by o siebie zadbać – radzi nasz ekspert z blogu o zdrowiu – Zdrowie po 30-stce Po trzydziestym roku życia dojść może do wielu zmian w pracy organizmu. Trzeba pamiętać, że w tym wieku spowalniają procesy przemiany materii, więc od tego momentu najlepiej poświęcać więcej uwagi swojej diecie. Jest to właśnie idealny moment, by rozpocząć zdrowe odżywianie. Kontroluj swoją wagę, ponieważ może ona wzrosnąć bardzo szybko, jeżeli nie zadbasz o siebie w prawidłowy sposób. Jednak nadwaga to nie jedne co nam grozi po trzydzieste. Jak więc zadbać o zwoje zdrowie, by móc cieszyć się długowiecznością? (Dowiedz się czym jest green barley plus – Nie zarywaj nocy Niestety w tym wieku wiele osób ma na głowie mnóstwo obowiązków na głowie, co sprawia, że nie mamy czasu na spanie. Jednak ten proces jest niezbędny do zachowania zdrowia. Sen to regeneracja i bez niej organizm może się przemęczyć, a jego praca zostanie zaburzona. Osoby dorosłe potrzebują ośmiu godzin snu w ciągu doby. Staraj się więc kierować swoim dniem, tak, by mieć na to czas. Przesypianie mniej niż sześć godzin w ciągu doby będzie miało nieprzyjemne konsekwencje dla zdrowia. Lepiej jednak nie spędzać w łóżku więcej niż dziewięć godzin, ponieważ to również nie jest coś co dba o nasze zdrowie. Optymalny czas to osiem godzin i tego się trzymaj, ponieważ tego właśnie potrzebuje twój organizm. (Zwalcz chrapanie – Snoran Plus – Więcej się ruszaj Wraz z wiekiem zmniejsza się nasz zainteresowanie aktywnością fizyczną. Kiedy jesteśmy zapracowani, to jedyne o czym myślimy po powrocie do domu, to łóżku i spanie. Nie ma w naszej głownie potrzeby biegania, czy uprawiania innej dyscypliny sportu. Jednak nie możemy zapominać o tym, że sport to zdrowie i nawet piętnaście minut aktywności dziennie może sprawić, że nasze zdrowie i kondycja znacznie się poprawią. Warto więc poświęcić tych kilkanaście minut, by zadbać o swoje zdrowie. Możesz to zrobić w bardzo prosty sposób, na przykład zamiast jechać do pracy samochodem pojedź rowerem lub idź na przystanek. (Kłopoty ze stawami? – Zdrowo się odżywiaj Organizm potrzebuje składników odżywczych do prawidłowego funkcjonowania. Jeżeli nie dbasz o swoją dietę, to możliwe jest, że w organizmie pojawiają się niedobory składnikowe, które są bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Trzeba pamiętać o tym, by codzienna dieta dostarczała nam wszystkie witaminy i minerały, ponieważ dzięki temu będzie ona dbała o zdrowie. Jeżeli mimo prowadzenia dobrze zbilansowanej diety nadal widzisz u siebie objawy, które wskazują na niedobór jakiegoś składnika odżywczego, to dobrym rozwiązaniem będzie skorzystanie z pomocy suplementów diety. Mają one działanie wspomagające i ich zadaniem, jest uzupełnienie niedoborów, których dieta nie jest w stanie zwalczyć. Samopoczucie po 30stce Po trzydziestym roku życia pojawić się może problem z samopoczuciem. Ten rok życia, dla wielu osób może być przygnębiający i świadczy on o upływającym czasie. Jednak nie musi tak być. W tym wieku nadal możemy cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem, ponieważ jest to czas, kiedy warto zadbać o dobry nastrój. Jeżeli jesteśmy szczęśliwi, to od razu czujemy się lepiej, w jaki sposób zadbać o swoje samopoczucie? Nie denerwuj się W tym wieku wiele osób narażonych jest na długotrwały stres. W życiu pojawić się mogą problemy z pracą i w domu, które sprawiają, że się stresujemy, a to przyczynia się do zwiększenia poziomu kortyzolu we krwi. Trzeba wiedzieć, że ten hormon przyczynia się do zaburzenia prac całego organizmu i może przyśpieszyć proces starzenia się organizmu. Poza tym stres skraca nasze życie. Lepiej więc zadbać o to, by mniej się denerwować. Dobrym sposobem jest sięgnięcie po składniki, które mają działanie nootropowe, czyli zwiększają one odporność organizmu na niekorzystne działanie stresu. Więcej się uśmiechaj Pamiętaj o tym, że im więcej się uśmiechasz, tym lepszy masz nastrój. Uśmiech sprawia, że w organizmie zwiększa się produkcja hormonów szczęścia, a dzięki temu poprawia się nasze samopoczucie. Możesz znaleźć naprawdę wiele powodów do uśmiechu, więc korzystać w pełni z każdego z nich. Znajdź swoją pasję Jeżeli jeszcze jej nie masz, to czas najwyższy to zrobić. Pasja, to nasze zainteresowanie, które daje nam szczęście i sprawia, że możemy oderwać się do problemów codziennych. Znajdź więc sobie coś co cię interesuje i czego robienie sprawia ci przyjemność. Uprawiaj seks Po trzydzieste nie zapominaj o seksie. Bez względu na to, jak potoczyło się twoje życie, możesz sprawiać przyjemność sobie sam lub z partnerem. Pamiętaj, że orgazm wydłuża życie, a seks daje wiele korzyści dla zdrowia i poprawia samopoczucie. Tekst partnerski Gdy się leży 30 lat w łóżku, życie wygląda wcale nie gorzej, niż z pozycji dwóch zdrowych nóg. Inaczej tylko. I można to życie chwytać, nawet jeśli obie ręce są niesprawne. Możesz pomóc AndrzejowiMożesz pomóc AndrzejowiWszystkich, którzy chcieliby pomóc w zakupie materaca przeciowodleżynowego dla Andrzeja, prosimy o wpłaty na konto dębickiego Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych "Radość". Nr konta 04 1240 4807 1111 0000 5531 4309 z dopiskiem Andrzej sobie, że jest naprawdę źle, kiedy przyprowadzili mu księdza, a lekarz powiedział, że szans raczej nie ma, bo "takie coś" to jeden na stu przeżyje. Miał 19 lat, plany, życie towarzyskie, radość życia, pracę w dekoratorni przy dębickim Igloopolu, a przez tych kilka miesięcy w dębickim i rzeszowskim szpitalach niemal zgnił. Tkanki miękkie z pięt mu odpadły i dziś buty nie mają się na czym trzymać. Zresztą buty mu niepotrzebne, bo i tak nie chodzi. I chodził nie końcu przyzwyczaił się do życia z paraliżem od szyi w dół. - Z pozycji łóżka paralityka świat wygląda inaczej, a ludzie żyć nie potrafią, zamartwiają się pierdołami, które ich powoli zabijają - tłumaczy Andrzej Zapał. Skok po życieTo miał być tego dnia ostatni skok do wody. Lato 1985 roku było piekielnie upalne, na kąpielisku w Kamionce tłumek. To miał być ostatni skok, więc włożył trampki i spodenki, żeby - mokre - chłodziły w drodze powrotnej do domu. I trawa na brzegu zalewu też była mokra, więc w tych trampkach pośliznął się, dał głową do wody. Miał być skok "na główkę", ale nie taki. Grzmotnął łbem o muliste dno. - Coś chrupnęło w szyi, trochę zabolało, zobaczyłem swoje ręce, pływające obok mnie, ruszyć nimi nie mogłem, twarz w wodzie, nie mogę złapać powietrza, czerwono przed oczyma mi się zrobiło, pomyślałem, że jestem w piekle - opowiada. - A potem się na brzegu. Jakaś kobieta go wyłowiła, słyszał pielęgniarkę - plażowiczkę, jak mówi, że to na pewno uszkodzony kręgosłup. Telefonów nie było, ktoś popyrkotał syrenką do Sędziszowa po pomoc, zanim karetka dowiozła go do rzeszowskiego szpitala, trochę czasu minęło. A on nic - nie boli, bo nie czuje. Rąk nie czuje, nóg nie czuje, tułowia nie czuje, ale niespecjalnie się martwił, bo to pewnie chwilowe. Bo co złego może się stać zdrowemu dziewiętnastolatkowi? Przewiercili mu czaszkę po obu stronach nad skroniami. Na dwie śruby. Śruby do linki, a do linki - osiem kilogramów, które miały wyciągać i prostować mu Pielęgniarzowi ciężarki wypadły z ręki, szarpnęło, pomyślałem, że tyłek został na łóżku, ale łeb to mi na pewno urwało - wspomina z przekorą. Wtedy tej przekory jeszcze nie było. Najpierw było lekceważenie zagrożenia, potem strach, potem rozpacz i wreszcie - pogodzenie się z sytuacją. To pogodzenie uratowało mu życie. Bo wielu niepogodzonych skończyło na wisielczym sznurze, albo Psychika zaczęła "siadać", kiedy lekarz uświadomił mi, że już nie wstanę, kiedy rodzina przysłała księdza do szpitala - mówi o pierwszym nie tego skoku żałuje i nie swojego życia. Dzisiaj wciąż i najbardziej żałuje tego, że przed niemal trzydziestu laty rodziców wyrzucił ze szpitala. Przyszli w odwiedziny, a on powiedział, że nie chce ich widzieć, żeby sobie poszli. Z buntu powiedział, z przerażenia i rozpaczy. Bardzo nie w porę ten but, bo trzy miesiące wcześniej zmarła siostra Andrzeja. I do dziś jeszcze widzi płaczącą matkę i zrozpaczonego kaskadą tragedii ojca. Zapał do życiaW rzeszowskim szpitalu przy ul. Szopena żyć mu się nie chciało. Leżał jak Łazarz - ni żywy, ni nieżywy. Połowa lat 80., nie te standardy opieki medycznej, więc pielęgniarki nawet nie przekręcały go z boku na bok. Odleżyny miał takie, że pięty mu zupełnie odpadły. Czuł, że gniją. Nosem czuł, bo w nogach czucia nie było. Ciało zaczęło gnić, skóra zlazła z kręgosłupa, że kręgi było widać. - Największa zabawa była w nocy, kiedy karaluchy biegały mi po twarzy - na wspomnienie lekko się wstrząsa. - Ręką, nogą nie ruszam, głową też, mogłem tylko dmuchać i mrugać. Karaluchy dmuchaniem się nie stanie rozkładu (dosłownie) trafił do szpitala w Konstancinie. Do takich samych "złamasów", jak on. Na około 50 leżących na oddziale jak kłody pacjentów, 40 to były młode "skoczki". Prawie sami swoi. Najpierw powycinali mu martwe tkanki odleżyn, po 30 szwów na ranę. Następne pół roku przeleżał na brzuchu. Wciąż przychodziły myśli: jak żyć, ale już nie takie czarne, jak wcześniej. Głównie dlatego, że wokół miał takich samych, młodych, połamanych, bez perspektyw na dyskotekę i piłkę podwórkową. - Świetnie się tam czułem - i wcale nie żartuje. - Idealnie wręcz. Dwa lata przeleżałem w Konstancinie, byłem w rozpaczy dopiero wtedy, jak mnie personel. Jak poprosić, to popchną na wózku do pobliskiej kawiarenki albo do sklepu. W Konstancinie próbowali na nim eksperymentować. - Chcieli mi ścięgna wyciąć z bezużytecznych nóg i wszczepić w ręce - tłumaczy. - Żebym choć rękami mógł ruszać. Nie zgodziłem się. Koledze wszczepili w stawy rąk jakieś dziwne urządzenie, takie sterowane podręcznym radiem. Dziś powiedzieliby, że pilotem, ale to była końcówka lat 80. Widziałem, jak gość trzymał w dłoni kanapkę, przez przypadek trącił to swoje radyjko, ręce szarpnęło mu nad głowę, kanapka rozsypała się po pokoju. Jak pomyślałem, że mam być taka kukiełka radiem sterowana, to i za to życia w konstancińskim szpitalu spędzić nie mógł, chcieli go wypisać do domu, więc urządził głodówkę. Lekarze chcieli go karmić, nie dał się. Kroplówki chcieli dawać, odmówił. Oni też się uparli, więc zadzwonił do matki. - Prosiłem, żeby zadzwoniła do Edwarda Brzostowskiego (twórca Igloopolu i wówczas - wiceminister rolnictwa - red.), niech mi załatwi przedłużenie. I czas jakiś, bo kiedyś trzeba było wrócić do wracaćWrócił do Dębicy. Znów wśród pełnosprawnych. Szkolni koledzy, koledzy z pracy, gdzieś się podziali, nie odwiedzali, nie dzwonili. Matka pchała go na wózku po ulicach miasta. Nienawidził tych spojrzeń przechodniów. Tego lęku i odrazy w ich oczach. Musiał wlać pięćdziesiątkę w gardło, żeby mieć odwagę wyjechać na ulicę. Znów odechciało mu się żyć, zatęsknił za Konstancinem, za światem połamanych i sparaliżowanych, za swoim światem, w którym nikt nie patrzy na kalekę, jak na dziwadło. Miesiąc wytrzymał. Wymyślił sobie kamienie w pęcherzu, Igloopol załatwił karetkę, wrócił do Konstancina. Tu szybko się połapali, że te kamienie, to nie na pęcherzu, a na duszy, ale zyskał pół roku wśród Nie ja jeden miałem problemy z powrotem do życia - opowiada. - Dwóch sparaliżowanych kolegów powiesiło się w szpitalnym parku. Trzeci wyczołgał się przez balkon. Chciał się zabić, a tylko złamał nogę. Nie zabijali się sami, zabijały ich czarne myśli o tym, co będzie. A raczej - czego nie będzie nigdy. Też próbował się zabić, jeszcze w Konstancinie. Tylko jak ma popełnić samobójstwo człowiek, który ani drgnie. Zbierał tabletki, trochę uzbierał. I próbował to wszystko połknąć. Nawet zaczął, ale przyszła pielęgniarka. - Siadła na moim łóżku, tyłkiem "wymacała" tabletki pod prześcieradłem i po mojej próbie samobójczej było - opowiada ze śmiechem. - Tyłek pielęgniarki uratował mi życie, ale po tych prochach przespałem dwie więcej nie próbował. Nie ze względu na siebie, ale tych wszystkich, których zna i kocha, którzy starali się go przywrócić żyć!Nie, z nikim by się nie zamienił. Z przeciwodleżynowego łóżka życie wygląda wcale nie gorzej, niż z pozycji dwóch zdrowych nóg. Inaczej tylko. I można to życie chwytać, nawet jeśli obie ręce są niesprawne. Dłonie przykurczem zaciśnięte w pięści, że tylko między kciuk a tę pięść można włożyć papierosa. Na początku malował, mazał olejnymi po płótnie i to zupełnie dobrze. Znów zachciało mu się żyć, jak zaakceptował swój stan. Że to nie koniec świata, że nie będzie tak samo, ale może być inaczej. Nie gorzej, po prostu inaczej. Potem pojawił się komputer, Internet, rzucił malowanie, ale zarzeka się, że wcale nie na zawsze. Pojawiła się dziewczyna, byli z sobą kilka lat. Odeszła, wyszła za mąż. Tąpnęło nim, ale nie dziwi się i nie ma żalu. I znajomi się pojawili. Przychodzą, opowiadają o swoich problemach zdrowych ludzi, a on słucha, bo potrafi. I czasem dziwi się, że ludzie na własne życzenie siebie samych zalewają goryczą, bo życie potrafi być piękne. Nawet kiedy leży się dniami, tygodniami, latami. Jeszcze w Konstancinie studenci - praktykanci siadali na wózku inwalidzkim, żeby poczuć, jak to jest być Nie mieli pojęcia, jak to jest - woła Andrzej. - W głowie mieli, że siądą, za chwilę wstaną i pójdą. A to nie w rękach i nogach, to w głowie jest się kaleką. Szczęśliwy jest i nie zamieniłby się z innymi. I może tak żyć, choć wkurza go, że jest obciążeniem dla matki. Mamuśka ma 87 lat, ale miota nim po łóżku, żeby umyć, oklepać, przesmarować rany marzy o nogach, marzy o nowym materacu przeciwodleżynowym. Ten stary chiński za 150 zł wygnieciony jak kołyska. Nowy, to kilkaset złotych. Nie stać go, więc leży na tym starym badziewiu. Materac mu potrzebny, ale nogi już nie. - Nawet proponowałem mamie, niech mi uwalą te nogi przy samej... - żartuje. - Będę o połowę lżejszy, wrzuci mnie do plecaczka, będę jej w zakupach pomagał, ściągał produkty z górnych półek. I łóżko krótsze i więcej miejsca w siebie żartuje, ze swego kalectwa, z życia nie żartuje. Życie to poważna rzecz i on kocha tę poważną rzecz. - Nawet swoje odleżyny kocham, bo przypominają mi, że żyję - nie przestaje żartować. - I mam po co żyć. Choćby po to, żeby ludzie, patrząc na mnie, przekonali się, że im wcale nie jest tak źle, jak im się wydaje. Żyje życiem znajomych, przyjaciół, którzy przychodzą do niego ze swoimi troskami, radościami i żalami. Większość żyje tylko sobą i dla siebie, on żyje wieloma życiami naraz. Choć cudzymi.

facet po 30 w łóżku